
Dzień jak każdy, kolejna zupełnie przypadkowa rozmowa na tematy muzyczne, które od dzieciaka toczyły się rodzinnie i jesteśmy…początkowo bez szyldu, bez jasno określonego pomysłu, jednak z zapałem i jakimś celem – „musisz grać, coś tworzyć i szukasz takich samych zapaleńców, jak ty”. Na samym początku zespół tworzyły trzy osoby, dla których muzyka to przede wszystkim PASJA … : Tomasz „Góral” Górecki – gitara, Krzysztof „Fryca” Talar – perkusja i Bartosz „Trener” Popek – klawisze. Można powiedzieć, chłopcy z jednego podwórka, choć dwóch z nich łączą więzi rodzinne.
Salą, którą początkowo wynajmowaliśmy do naszych prób, była małą, zupełnie nie wytłumioną „kanciapą”– dobrze, że nie graliśmy w niej długo, bo można było tam stracić słuch. Jedyny jej plus to, że była za darmo. Później przenieśliśmy się do studia Wojtka Szajwaja. Było znacznie lepiej – więcej miejsca i lepszy sprzęt. W takim składzie graliśmy parę miesięcy, stawiając nasze pierwsze kroki w trójkę i tworząc muzykę zupełnie instrumentalną. Po pewnym czasie doszła do nas wokalistka – chcieliśmy coś w naszej muzyce zmienić, dodać wokal oraz teksty. Justyna (Justyna Rutkowska) miała trudny początek J, ale z czasem przestawiła się na rock’owe granie i dodała trochę „łagodności” naszej muzyce. Największym problemem pozostawał jednak brak basisty. Na szczęście do zespołu dołączył – Tomasz „Lolo” Dobrowolski (trzeci z kuzynów) i od tej chwili zespół tworzył komplet – bardzo różnorodny komplet J. Każdego z członków zespołu interesował zupełnie odmienny nurt muzyczny – oznaczało to jedno – albo nasza muza będzie jakąś hybrydą, albo uda nam się stworzyć z tej mieszanki coś naszego, fajnego i spójnego. Po kilku miesiącach ciężkich prób, tarć, pokonywania przeszkód technicznych i tych dotyczących umiejętności i doświadczenia udało nam się stworzyć coś, co mogliśmy z satysfakcją sprowadzić do wspólnego mianownika – zespół KOLD. Muzyka, którą obecnie gramy, to rock, ale trudny do jednoznacznego zdefiniowania (czyt. powyżej) – jest utrzymana raczej w jednym stylu, ale można doszukać się inspiracji z wielu różnych gatunków muzycznych.
Tu powinna się pojawić wzmianka, dlaczego nazywamy się Kold – tak po prostu, trudno to wytłumaczyć, ale pasuje do nas i do naszej muzyki, więc nie będziemy dociekać i tworzyć jakiś historyjek.
Kolejnym ważnym i cholernie trudnym etapem dla naszej grupy było pojawienie się problemów z salą do grania. Wtedy, kiedy już nam w miarę dobrze szło – dotarła do nas z dnia na dzień informacja, że musimy opuścić salę ze względu na remont BOK-u i studia, w którym graliśmy. Byliśmy prawie załamani – nie mieliśmy sali, sprzętu, nagłośnienia – można powiedzieć, że znaleźliśmy się na ulicy. Odbyliśmy wiele godzin posiedzeń i „narad wojennych” – jedno było pewne – musimy mieć własną salę prób i sprzęt!!! Uwierzcie – jeśli zależy wam na czymś, tak jak nam zależy na graniu, to jesteście w stanie zrobić bardzo wiele, nawet prosić w jajczarni o darmowe wytłaczanki lub postawić komuś pół litra, aby oddał Ci parę dywanów na podłogę, aby wytłumić salę – oj! byliśmy czasem natrętni. Nasze marzenie spełniło się – własna sala prób! I nie myślcie, że tu się skończyły nasze kłopoty – groziło nam zamarznięcie zimą, brak światła, problem ze sprzętem. Jak się domyślacie z tym też sobie poradziliśmy – dzięki temu, że na swojej drodze spotkaliśmy wielu bardzo życzliwych ludzi, którzy często bezinteresownie nam pomagali. W niespełna dwa miesiące mieliśmy wszystko, co było potrzebne.
Nasz trud opłacił się. Stworzyliśmy kilka kawałków, które sprawiły nam satysfakcję, nagraliśmy pierwsze demo w studiu Wojtka Szajwaja. Na nasze próby otwarte przyszło wielu znajomych i zupełnie obcych ludzi – było naprawdę fajnie … Było, ponieważ nasz basista musiał opuścić kapelę, gdy przed nami rysował się pierwszy koncert…! Kolejne dyskusje, poszukiwania i przesłuchania sprawiły, że dotarliśmy do naszego obecnego bassman’a! Do zespołu dołączył niedawno Paweł Mendrek. Chyba czuwa coś nad nami - dobry duch. Paweł okazał się strzałem w dziesiątkę! Obawy jednak były, ciężko jest się przestawić na nowego członka zespołu. Paweł jednak od razu chwycił klimat naszej muzyki i razem tworzymy KOLD. W obecnym składzie zagraliśmy nasz pierwszy koncert w Pegazie. To było przeżycie i satysfakcja!!!
Niedawno udzieliliśmy wywiadu dla portalu bolesławieckiego (http://www.boleslawiec.org) i szykujemy się do nagrania kolejnego demo, na którym znajdzie się pięć naszych piosenek. Pewnie usłyszycie nas niebawem na jakimś koncercie…